środa, 11 stycznia 2012
Jutro mam urodziny :)

pochwalę się - jutro mam urodziny :)))))) ale tortu nie zjem :)

waga aktualna - tajemnica :)

zmogłam grypę, i zacznę teraz się ruszać

poniedziałek, 09 stycznia 2012
dobiłam do 142

moja waga wynosiła jeszcze niedawno 142 kg (bo znowu przytyłam, albo raczej tyłam bez przerwy) ale już wykazuje tendencję spadkową. Uff!

Taką prawdziwą spadkową bo wrszcie jestem na porządnej diecie na której da się wytrzymać. Za miesiąc podam moje nowe wymiary.

Tagi: dieta nadwaga
09:43, leka_kl
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 29 sierpnia 2011
niech sobie Zdecydowana30 nie myśli...

że wygra te 2kg :)

U mnie musi być 132,7. Co prawda mój pobyt u teściowej daje szanownej kolezance fory, ale nie zamierzam przegrać.

W czwartek wszystko będzie wiadomo.

piątek, 26 sierpnia 2011
uff. Gorąco.

A jak gorąco to puchnę. No i rzeczywiście spuchłam. Paskudnie się czuję. W weekend pisać nie będę bo wyjeżdżam, a zważę się dopiero w poniedziałek. Ciekawe jaki będzie wynik?

Jest mo tak ciepło, że nawet z mysleniem mam kłopoty. Idę pod prysznic. :)

czwartek, 25 sierpnia 2011
Cel do poniedziałku: 133 kg

Taki sobie cel wyznaczam i mam nadzieję, że się uda. W każdym razie dobrze by było gdyby się udało. Najbardziej to chciałabym zobaczyć dwanaście z przodu, a najchętniej 120.

Boję się, że nie uda mi się schudnąć, taki jakiś stres mi się przypałętał i nie chce się odczepić. Może jak mnie ubędzie to on też zniknie.

Śniadanie:

1 duży pomidor, łyżka twarogu, oliwa z oliwek, oliwki, łyżeczka fety (wiem że to grzech), 1 kromka grahama. No i kawa oczywiście.

środa, 24 sierpnia 2011
Dzisiaj...

jestem głodna :( buuuuuuuuuuuuuuuuu. Bardzo głodna.

Trudno.

I piję sok z brzozy - na odwodnienie.

wtorek, 23 sierpnia 2011
I sukces 1,9 mniej

Zważyłam się rano dzisiaj. Szczerze mówiąc zrobiłam to kompletnie bez zapału a tu taki sukces 134,7 kg!!!!!! Czyli prawie dwa kilogramy. Może i prawie czyni wielką różnicę, ale w tym wypadku nie bardzo.

Dzisiaj jak na razie jest dobrze, trzymam się planu i nie grzeszę. Tylko gorąco jest strasznie :)

poniedziałek, 22 sierpnia 2011
Jestem, jestem...

Przy tym upale to się nic nie chce. Takie lato po lecie, ale super że jest. Oczywiscie spuchnięta jestem jak to przy wysokich temperaturach na maxa. Dieta jest super, chce mi się wszystko, a nie tylko płaszczyć tyłek na kanapie :).

Planuję zrobić sobie ekstra szal na jesień. Plan chyba zrealizuję.

Pożeram paprykę w ilościach hurtowych, ale w formie duszonej. Taką wolę, jak jestem na diecie. No i pomidory, na szczęście mamy własne. Cebulę też.

Od tygodnia, a własciwie od 9 dni używam wyłącznie oliwy z oliwek. I chyba lepiej się czuję, nawet nie chyba ale na pewno. Ustąpiły mi bóle w klatce piersiowej, a już się bałam że będę klientem na oddziale kardiochirurgi, ale nie!!! Rzeczywiscie działa cuda.

pa :)

ps. waga 135,3 (przy spuchliźnie)

wtorek, 16 sierpnia 2011
1 kilogram w dół!

Udało się, pierwszy malutki sukcesik - usunęłam 1 kg. Zostało 69 do prawie idealnej wagi.

135,6 jest dzisiaj po trzech dniach diety. Na razie jest mi trochę słabo, bo ciśnienie mi się obniżyło dość znacznie, ale jak się przyzwyczaję to będzie lepiej ;)

Uch, jaka będę piękna :)

poniedziałek, 15 sierpnia 2011
świetnie mi idzie!

jakoś tak naturalnie trwam na diecie. 3 dzień bez problemów, głodna jestem jak diabli, ale tak to już będzie.

W piątek jeszcze nie wierzyłam sobie ale od soboty poszło!!!!!!!!!

waga startowa (kolejna! ale już ostatnia - 136,6 z soboty)

ciśnienie mi spadło, na rowerze jeździmy, słabo mi ale wytrwam do cholery!!!!!!!!

kończę bo robota czeka :)

ps. dzisiaj było już o trzy deko mniej!

i najważniejsze, że umiem zjeść swoje - chude i nie rzucać się na jedzenie męża i dzieci typu ziemniaki, albo chleb z masłem, czy bułki. I rzuciłam orzeszki ziemne (a takie dobre są w bezdomce)

sobota, 13 sierpnia 2011
Pierwszy bardzo porządny dzień diety.

Od rana udaje mi się, nawet nic nie podżarłam. Spacer również zaliczony, ciśnienie mi spadło, i mam więcej energii.

Wczoraj czytałam o paniu Adrianie Lukoszku (schudł 120 kg w 8 miesięcy!). Bardzo jest to inspirujące, tylko po pierwsze na szczęście muszę się pozbyć zaledwie ! połowy tego, a po drugie jestem kobietą i nawet trzymając reżim dietetyczny nie sądzę żeby mi się to udało.

Ale jego wynik jest niesamowity. Zastanawiam się czy kupić sobie jego książkę, bo on swoją metodę to trzyma w tak wielkiej tajemnicy, ze ho ho. Trochę to idiotyczne jest, ale cóż.

Poza tym jestem trochę wkurzona bo oko mnie już od tygodnia boli! Byłam u okulisty a tam klops! Brak aparatu do mierzenia ciśnienia gałki ocznej :)

wtorek, 09 sierpnia 2011
Czas na wpis

Na obiad mam w planie 2 jajka z duszonym na oleju porem, z dużą ilością pieprzu! Na kolację chyba będzie biały ser.

Muszę do jutra ustalić sobie jakieś sensowne i niedrogie menu.

Najgorsze jest to, że we wrześniu czeka mnie kolejny stres, znowu zdrowotny ale tym razem się nie poddam.

Zważę się jutro. :( Już się boję

piątek, 05 sierpnia 2011
Znowu od nowa?

Nie ważyłam się przez jakiś czas, i dzisiaj kiedy to zrobiłam nawet się ucieszyłam. Na coming out przyjdzie jeszcze czas, liczby podam na końcu.

Nie miałam ostatnio czasu na ćwiczenia i spacery bo dość intensywnie pracowałam, ale mam chyba mocno wykończony organizm, bo jak zjem cokolwiek, co jest większe od pięści dziecka i bardziej kaloryczne, albo zawiera dużo cukru czy tłuszczu to błyskawicznie moje ciśnienie skacze do góry.

W każdym razie teraz będę już pisać codziennie albo prawie codziennie, bo wreszcie mam komputer w dostępnym miejscu. Chyba że się będę wstydzić :(

Podsumowanie: dalej jestem nieschudnięta, ale nie dobiłam do 140. Na szczęście! Tarczycę leczę ale same hormony mnie nie odchudzą, to juz zrozumiałam. Odsuwam od siebie stresy, żeby nie jeść, ale najgorsze jest to, że wiecznie głodna jestem.

Coś muszę na to zaradzić.

W każdym razie walczę dalej!

sobota, 04 czerwca 2011
Już wiem skąd ta waga!

Byłam u endokrynologa i okazało się, że jestem dumnym posiadaczem chorej tarczycy. Dopadło mnie Hashimoto. I tak sobie już będziemy razem do końca życia :)

Jest mi zdecydowanie lżej, że coś wreszcie wyszło. Ale muszę powiedzieć, że internista, i to nie jeden dał plamę. Już od porodu chodziłam do lekarza i prosiłam się jak jakaś głupia o skierowanie do endokrynologa. A oni ciągle mnie wysyłali na badanie TSH, które miałam w normie. I tak dwa lata prawie się boksowałam z tymi konowałami, objawów miałam mnóstwo, ale ciągle nie i nie. Aż wreszcie mój lekarz poszedł na zwolnienie lekarskie! i udało mi się wyjudzić od jego zastępcy to skierowanie. A teraz alleluja i do przodu!

czwartek, 02 czerwca 2011
Obraża mnie reklama Goodbye appetite

Czuję się urażona i obrażona najnowszą reklamą środka Goodbye Appetite. Porównanie osoby z nadwagą do świni jest bardzo niesmaczne i przykre. Na pewno nie zachęci mnie do nabycia tego medykamentu.

Poprzedni spot, moim zdaniem, też nie był najbardziej wyrafinowany ale ten to się prosi aż o reakcję np. ministra ds osób wykluczonych, może? Albo rzecznika praw obywatelskich.

Wstrętne!

środa, 18 maja 2011
wybieram się do lekarza w sprawie hormonów

tak jak derdema napisała może z tym jest coś nie tak :(

 

20:02, leka_kl
Link Komentarze (2) »
sobota, 23 kwietnia 2011
Przeraża mnie moja waga.

Jestem zestresowana tym, że mam taką nadwagę i tyle do zrzucenia. Najgorsze jest, że jest to strasznie nieustabilizowane. Jak tyję to prawie tego nie zauważam, cholera! I już ciepło jest a ja nie wiem co mam założyć. I tak wszystko wygląda na mnie jak kapa na słoniu.

Zaklęłabym sobie. KUR..............!!!!!!

piątek, 22 kwietnia 2011
olewam święta!

nic nie zamierzam gotować ani przygotowywać. Pełny luz, mąż za, a dzieckom to wisi. Jest super.

14:35, leka_kl
Link Dodaj komentarz »
sobota, 16 kwietnia 2011
Jestem głodna, baaardzo....

Będzie krótko bo jestem głodna. Zjadłam sobie już ziołowy uspokajaczyk, żeby zmniejszyć chęć do jedzenia. Pomógł, ale głodna jestem dalej.

Byłam ostatnio u lekarza i usłyszałam, że mam otyłość patologiczną. Uprzejmie się zgodziłam i poinformowałam, że zrzucam właśnie.

Rozmawiałam dzisiaj przez telefon z moją przyjaciółką z dawnych lat. Niedawno urodziła dzieciaka, też ma 35 lat jak i ja i wyraziłam nadzieję, że może jej jakieś kg zostały po ciąży. Niestety :) nie ma sprawiedliwości na świecie, schudła jeszcze i teraz przy wzroście 1,73 waży 60 kg. Cholera :))

czwartek, 14 kwietnia 2011
Zważyłam się dzisiaj, niestety!

Zważyłam się dzisiaj i cholerna waga pokazała 134 kg. To jest jakaś paranoja!!! Chociaż wydaje mi się, że to woda jest bo czuję się gigantycznie opuchnięta, jak balon (ale nie ten z reklamy aktivii :))

Wprowadziłam bardzo ścisły reżim dietetyczny, powinien dać wkrótce efekty. Nie tylko ilościowy w zakresie kalorii ale też jakościowy. Zero ziemniaków, makaronów, kasz, ryżu, słodyczy, cukru, żółtego sera i innych tłustych, to samo dotyczy mięsa.

Wczoraj nie byliśmy na włóczędze, bo dziecka przeziębione i lało, dzisiaj niestety to samo. Zaraz wchodzę na orbitreka. Nawet chętnie, bo wydaje mi się, że efekty są widoczne. Tyłek po tych ćwiczeniach jakby mam bardziej zwarty.

poniedziałek, 11 kwietnia 2011
BMI i IQ kuracja wzmacniająca

BMI i IQ

Dzisiaj miałam 2 godziny marszu i 45 orbitreka. Czuję się po tej kombinacji nieco zdechła.

Wczoraj uzupełnilam swoje osiągnięcia ćwiczeniowe o 30 minut orbitreka, czyli razem 1 godzina! Zdecydowanie muszę jednak stwierdzić, że trudniej jest wytrzymać 45 minut w jednym kawałku, niż 1 godzinę w dwóch.

niedziela, 10 kwietnia 2011
Odchudzanie to praca na pełny etat!

Do odchudzania nie można podejść byle jak, niedbale. To ciężka harówka, a najtrudniej jest nie zapomnieć, że się jest na diecie.

Zaliczyłam już dzisiaj orbitreka. Pół godziny, woda lała się ze mnie strumieniami. Po raz pierwszy pół godziny wydawało mi się takie krótkie. Dotąd zawsze po dziesięciu pierwszych minutach nie umiałam oderwać oczu od licznika, bo tak dłużył mi się czas. A teraz nie. Nie gapiłam się w okno, nie oglądałam filmu, nie słuchałam jakiejś specjalnej czy ulubionej muzyki. Nic. Miałam co prawda włączone radio, ale nie skupiałam się na tym co tam grają. I przeleciało błyskawicznie. Po południu spróbuję 45 minut, nie wiem, ale może się uda.

Najgorsze że moje BMI to 47,12. To jest otyłość III stopnia czyli olbrzymia.

Mało kto odchudza się z takiej wagi. Na forach raczej nie spotkałam. Nie wiem, czy dlatego, że tak otyłych w naszym kraju jest niewiele, albo wcale, czy ze się nie odchudzają?!

piątek, 08 kwietnia 2011
pozbyłam się kilograma!

pierwszy malutki kilogramek już sobie poszedł! Chyba przez to chodzenie, a właściwie marsz. Na rowerze nie będę jeździć podczas tej diety zbyt dużo, bo efekt odchudzający jest mizerny. Kiedyś przejeżdżałam nawet 20 km dziennie, przez 3/4 roku i nie schudlam grama, za to moje udziki zrobiły się jak u arnolda.

czwartek, 07 kwietnia 2011
przez pierwsze 3 dni diety gubi się 70 procent wody

Takie cóś wygrzebałam!

Etapy zrzucania wagi

Często po pierwszych dnia odchudzania jesteśmy zachwyceni efektami, nie zdając sobie sprawy, że pozbywamy się zapasów wody, a nie tłuszczu. O spalaniu tłuszczu możemy mówić dopiero po 11 dniach diety. A tak wygląda rozkład spalania:


Etap 1: Przez pierwsze 3 dni diety tracimy 70% wody, 5% białka, 25% tłuszczu

Etap 2: Do 13 dnia diety tracimy 19% wody, 12% białka, 69% tłuszczu 

Etap 3: Między 21 a 24 dniem diety tracimy 15% białka, 85% tłuszczu

Etap 4: Od 24 dnia diety tracimy 25% białka, 75% tłuszczu

źródło: zdrowezywienie.w.interia.pl

 

Przestałam oglądać programy kulinarne :( - zdecydowanie nie są sprzyjające diecie i odchudzaniu.

Zafundowałam sobie taki marsz dzisiaj, że pot ze mnie lał się! Ale coraz lepiej mi "idzie".

wtorek, 05 kwietnia 2011
Dużo chodzę

Zaczęłam chodzić. Nie było to łatwe, bo moja waga trochę mi utrudnia. Wiecie co mnie tak zdopingowało?

Może to zabrzmi idiotycznie, ale poczułam, ze muszę ruszyć do przodu po obejrzeniu programu dużo do stracenia. Widok jak ćwiczą osoby ważące tyle ile ja (w tej chwili 135,5 kg) a nawet cięższe dał mi do myślenia. Że można, a nawet trzeba, mało tego, że się da.

Najgorszy jest stres, który zajadam. A najgłupszą rzeczą którą ostatnio zrobiłam, jest to, że przerwałam pisanie bloga. A tak fajnie szło i waga mi nieźle spadała. A teraz od początku muszę!

Czasami się zastanawiam, skąd biorę siłę, żeby tak wciąż zaczynać od nowa i od nowa. Chyba jestem jak Feniks :) odradzam się z popiołów.

A to wszystko przez to, że nie lubię jednostajności i monotonii (mam na myśli życie zawodowe). Dużo już próbowałam i mam co wpisać do CV :)

 
1 , 2 , 3
Mikser Kulinarny - przepisy kulinarnej blogosfery